Dzień Dobry Liga Wiatrów 2

MVP Dnia: Pierwszy raz zdarzy się, że nagrody nie zgarnie ani jedna ani dwie osoby, ponieważ postanowiłem wyróżnić całą dziesiątkę Halniaków obecnych na spotkaniu z Tajfunem. Każdy zawodnik dołożył swoją cegiełkę do pierwszego zwycięstwa w sezonie. Teoretycznie, według evalu, liderem był Marcin Pruszczyk, ale obserwator meczu powiedziałby, że był on po prostu ważną częścią całości, a on sam do MVP wyznaczyłby Marcina Korcza, który w obronie nie dawał przeciwnikom nawet chwili oddechu, a w ataku zaliczył rekord kariery 7 asyst. Z kolei liderem punktowym okazał się Janek Kajkowski z 10 oczkami, a na tablicach Maciek Cieślak po połowy spotkania wygrywał z Emilem Fronczykiem 13-8 w zbiórkach. Każdy zapunktował, wszyscy twardo bronili, dlatego też: Pruszczyk, Korcz, Cieślak, Kajkowski, Gadomski, Pendrakowski, Łukiewicz, Milewski, Roliński i Wigura, oczywiście wspólnie z trenerem Waśkiewiczem, mogą razem ułożyć frazę „MVP drugiej kolejki LW8”.

 

Rookie Dnia: Tu proponuję rozdzielić nagrodę pomiędzy dwóch graczy stosunkiem 2/3 do 1/3. Większa część, uwarunkowana zwycięstwem zespołu, powędruje do Michała Stokowskiego ze Sztormu. Michał w swoim drugim meczu w LW był naprawdę blisko triple-double z 7 punktami, 8 asystami i 11 zbiórkami, do których dołożył 4 przechwyty. Również jego postawa po bronionej stronie parkietu nie została pominięta i to głównie dlatego już druga osoba ze składu Niebieskich w tym sezonie, gości w rubryce Rookie Dnia. A na skuteczność nie ma co patrzeć, bo zdanie trenerów Pawła i Andrzeja jest takie, że póki ich gracz będzie robił takie rzeczy jak w meczu z Monsunem, ma wolną rękę w ataku. Mniejszy kawałek tortu idzie dla Szymona Petruczynika, który zagrał najsolidniejszy mecz w ofensywnie spośród graczy Tajfunu przeciwko Halnemu. 21 punktów na 39% skuteczności (przy 23% całej drużyny) i 6/6 z linii rzutów wolnych to przyzwoite statystyki, a warto dołożyć do tego fakt, iż do połowy był autorem 67% punktów swojej ekipy.

 

Akcja Dnia: Najlepsze zagranie trafia do nas z rąk duetu Aleksander BalabanovKacper Mościcki z Tornado. Całokształt wyglądał następująco: Aleks łapie zbiórkę, podaje do Kacpra, który umieszcza piłkę w koszu dwutaktem. A teraz szczegółowo: nie jest tajemnicą, że Aleks nie należy do najwyższych graczy naszej ligi (z oficjalnych pomiarów 168cm), a wyjątkowości tej akcji nadaje fakt, że zbiórkę zaliczył… siedząc na parkiecie. Później to już pokaz szerokokątnego widzenia rozgrywającego, który nie traci czujności, nawet, gdy punkt widzenia zmienia się względem punktu siedzenia.

 

Blooper Dnia: Pamiętacie jak Russell Westbrook rzucił kiedyś w meczu ze Spurs z połowy tak sobie, bez powodu? W Lidze Wiatrów też mieliśmy podobny incydent, a Westbrookiem okazał się Filip Hummel z Monsunu, który w połowie 3 kwarty postanowił spróbować swojego szczęścia. Można go usprawiedliwiać faktem, że chwilę wcześniej dochodziły do niego głosy „5 sekund”, kiedy Sztorm był w ataku, ponieważ tyle właśnie zostało im na zegarze 24, ale blooper to blooper.

 

Deja vu Dnia: Tsunami w pierwszej kolejce zaczęli od prowadzenia z Monsunem 17-4, żeby ostatecznie przegrać 63-40. W drugiej zaś zaczęli od prowadzenia z Cyklonem 24-16, żeby przegrać 76-61. Również pod Deja vu można podciągnąć fakt, iż w meczu z Zielonymi po stronie Czarnych, zabrakło wysokiego gracza Phillipa Fischera, a z Czerwonymi innych dwóch Big Manów: Sebastiana Mikołajczyka i Kacpra Leśnikowskiego.

Biceps Dnia: Tym razem zdrowy Łukasz Jodłowski był chyba najjaśniejszym punktem defensywy Huraganu w spotkaniu z Tornado. Zaliczył 4 przechwyty (wyrównanie drugiego najlepszego występu kariery), ale to co od razu rzucało się w oczy to jego „akcje z poświęceniem”. Co najmniej 4 razy nurkował na parkiet po bezpańską piłkę i w tym elemencie osiągnął 100% skuteczności odzyskanych posiadań lub wywalczonych spornych. Nawet jeśli przeciwnik pierwszy dobywał piłki, Jodła zwyczajnie wyrywał mu ją z rąk, a gdy sytuacja była odwrotna… cóż, chyba łatwiej by było wyciągnąć Excalibur ze skały.

 

Cytat Dnia: Marcin Popiołek: „Chyba powinniśmy zacząć prowadzić treningi w czapkach.”

 

Notki: Sztorm przerwał Monsunowi 9-meczową serię zwycięstw oraz 16-meczową serię zwycięstw patrząc tylko na sezon regularny. Co ciekawe na przestrzeni sezonów 5-8, Monsun przegrał póki co tylko dwa mecze w zasadniczym i to oba z Niebieskimi, którzy zaliczyli właśnie zwycięstwo nr 30 dla całej organizacji, co daje im pierwsze miejsce w tabeli All-time. W tym spotkaniu Jamil Ramirez przekroczył barierę 450 punktów i wskoczył do pierwszej dziesiątki strzelców w historii LW. Z kolei jego kolega z American School of Warsaw Grady Matter w wygranym meczu z Tornado wskoczył na pułap 400 punktów w karierze. Również zawodnik Huraganu Mikołaj Ogonowski, w tym samym meczu rzucił career-high 26 punktów, a zostając jeszcze przy Hur-Tor, trener Kornel Tański zaliczył swoją dziesiątą wygraną. Rozgrywający Tsunami Eryk Wyszyński w przegranym meczu z Cyklonem zaliczył swój career-high – 22 oczka i jednocześnie przekroczył barierę 100 asyst, jako szósty w historii. Po wygranej stronie, mało brakowało, żeby Adrian Leszczyński w swoim 19 meczu w LW, swoje pierwsze double-double w postaci 26 punktów i 12 zbiórek, zamienił od razu na triple-double, ponieważ rozdał 7 asyst. Przypomnijmy, że do tej pory (168 spotkań) mogliśmy oglądać zaledwie 4 występy z potrójnymi zdobyczami, a ich autorami byli Aleksander Kajka (32pkt, 24reb, 11ast), Tomek Czerniakowski (29pkt, 11reb, 11blk), Marek Ballaun (22pkt, 10reb, 10ast) oraz Antek Pytel z jedynym TD w fazie PO (43, 12reb, 10ast). Czwarta Liga Wiatrów Fantasy rozpoczęła się od prowadzenia Mateusza Szpakowskiego – 211 punktów, a na podium załapali się jeszcze Aleksander Małys (200) i Eryk Wyszyński (183).

Rafał Jarkiewicz