Krajobraz po Drafcie

Liga Wiatrów rośnie na Waszych i naszych oczach. Sezon pierwszy składał się z 4 zespołów, od drugiego do siódmego mieliśmy rozgrywki 6-drużynowe, a teraz udało się zebrać 96 chętnych na aż 8 ekip. Składy są już kompletne, tip-off 11 stycznia 2015.

Tsunami otrzymało wybory numer 3 i 9, które Mateusz Dobosz i jego ekipa skautów zamienili na dwójkę Big Manów. Pierwszy to doskonale znany z Halnego Sebastian Mikołajczyk – rozegrał on już w LW 34 spotkania, podczas których przekroczył granicę 500 punktów (obecnie tylko 7 zawodników tego dokonało), a do tego brakuje mu 4 zbiórek, żeby zaliczyć kamień milowy w postaci 400 – dokonałby tego jako drugi w historii. Będzie to bardzo dobra, raczej regularna opcja strzelecka dla Czarnych, zarówno pod koszem jak i czasem na obwodzie. Drugi pick Tsunami to Krzysztof Krysik, czyli podwójny mistrz Ligi Amerykańskiej z Kentucky oraz MVP pierwszego sezonu. Wydaje się, że Seba i Krzysiek mają podobny styl gry, opierający się na wjeżdżaniu pod kosz chroniąc piłkę, trzymając ją poza zasięgiem bloku rywala oraz na szukaniu swojej szansy na łatwą dobitkę. Są to ofensywne bestie, ale też nie należy ich lekceważyć po bronionej stronie parkietu. System dwóch wież powinien dać progres w porównaniu do poprzedniego sezonu. Tsunami już szykuje się do walki o play-offy. Do zespołu powrócił też Marcin Kuk, który w sezonie szóstym zdobywał tu mistrzostwo obok Mateusza Dobosza jako zawodnika, teraz ich współpraca przyjmie formę zawodnik-trener.

Pierwszym sprawdzianem dla mistrzów LWVI będą mistrzowie LWVII, czyli Monsun. Zieloni jako druga drużyna w historii, zaraz po Sztormie w sezonie Wiosna 2014, zgłosili aż 11/12 zawodników z poprzedniego sezonu. Pewnie byłby komplet, gdyby nie wyjazd Pawła Fica – MVP minionego LW7 – do Montgomery w Alabamie. Pick 14 miał dużo kombinacji wyboru, ale zwykle tak bywa, że i tak wraca się do pierwszej myśli, dlatego trener Michał Górny zdecydował się na plan A, czyli powrót Najlepszego Rezerwowego Daniela Michrowskiego. Teraz gra punktowa prawdopodobnie przeniesie się głównie pod kosz, gdzie już teraz na post-up game ustawiają się Tomek Czerniakowski, Rafał Draganowski i Patryk Tyburski. Aktualny obwód raczej będzie skupiał się na dostarczaniu piłki do swoich centrów, jak również czekaniu na wolnej pozycji na podanie i strzał za 3, bo w zasadzie każdy Zielony guard będzie groźny z tej odległości. Solidne D również będzie wymagane od Coacha G.

Monsun vs Tsunami – godzina 19:00.

Tornado wraca po 4-letniej przerwie! Co prawda skład ułożony zupełnie od nowa, a barwy odwrócone, czyli teraz dominować będzie brazylijska żółć nad zielenią, którą wcześniej zaklepał Monsun, ale fani pamiętający początki LW znajdą powody, żeby znowu się „jarać”. To prawie tak jakby do NBA wrócili Supersonics ze Seattle. Tornado z drugim pickiem draftu wzięło Kacpra Mościckiego, który okazał się najlepszy na testach, jak również zebrał wysokie noty na torze skillsów. Wydaje się być graczem typu Stretch 4, a nawet 5 – dobra motoryka i technika. Wybór drugi, a ogólnie piąty padł na Aleksandra Balabanova. Będzie on pełnił rolę rozgrywającego raczej zorientowanego na asysty, a jeśli już zdecyduje się zdobywać punkty, w większości przypadków powinien wybierać penetrację. Numer 3 to Krzysztof Ćwik, solidna opcja na pozycję 3-4. Warto również będzie zwrócić uwagę na Jędrzeja Łuczaka, który trenował kiedyś z Adrianem Leszczyńskim. Chłopak posiada w sobie duże pokłady energii, mogące przełożyć się na niezły wynik na boisku. W Żółtych wylądował również Marcin Piskorski, grający wcześniej w Kentucky w LA oraz w Los Angeles podczas DCIV – jego średnie podchodzą pod 10 punktów w meczu na skuteczności 40%. Zbiera też przyzwoicie, bo średnio ponad 7 piłek. Zagra tu też Kacper Kwasiborski – obrońca posiadający już jeden pierścien Ligi Wiatrów, zdobyty z Tajfunem w sezonie IV.

Żeby szanse na zgranie były w miarę wyrównane, beniaminki zagrają przeciwko sobie. To właśnie Cyklon, czyli jedyna aktywna drużyna, bez bilansu All-time, podejmie Tornado. Jako pierwszy z list menedżerów skreślony został Adrian Leszczyński, ponieważ (co było raczej do przewidzenia) trener Samir poświęcił na niego wybór pierwszy całego draftu. Coś czuję, że trzeba będzie odkurzyć tabelkę pt. „Najlepsze występy strzeleckie wszechczasów”. Adrian posiada aktualny rekord ligi – 57 punktów w meczu, jak również drugi najlepszy występ – 50 punktów. Pomagać mu zamieniać punkty na zwycięstwa będą głównie Bartosz Kitliński – dobrze zbudowany, grający fizycznie po obu stronach parkietu skrzydłowy oraz Artur Bajbak – perspektywiczny center nastawiony na defensywę. W rolę pierwszo piątkowych obrońców powinni wcielić się Łukasz Kumela oraz Bruno Jaworski, przy czym ten drugi skautowany był jako nominalna jedynka. Warto też będzie obserwować Marcina Grzegorczyka, który przez jednego z obserwatorów został nazwany „Strong Safty” – jest to pozycja w footballu amerykańskim, grający na niej obrońca stanowi ostatnią linię obrony.

Tornado vs Cyklon – godzina 19:00.

Huragan rozpoczyna kolejną kampanię w tylko trochę odmienionym składzie. Zostało u nich bowiem aż 10 graczy, a w tym liderzy: Grady Matter, Mikołaj Ogonowski, Bartek Rainka. Najwyższy pick Granatowych okazał się numerem dziesięć i został zamieniony na jedynego gracza nieobecnego na testach – Łukasza Jodłowskiego. Jodła wcześniej zrezygnował z gry dla Tsunami, chcąc przetestować „wolną agenturę”, a na drafcie nie pojawił się z powodu choroby, jednak gdyby tam był i to w pełni sił, zrobiłby furorę samymi umiejętnościami defensywnymi. Jest to gracz polegający na swojej fizyczności, również posiadający umiejętność dzielenia się piłką, sztangą pewnie też. Prawdopodobnie na meczu z Tajfunem go zabraknie. Nie zabraknąć powinno natomiast pierwszoroczniaka Huraganu Krzysztofa Stokalskiego – zdecydowanie wzmocni on strefę podkoszową Granatowych, w zasadzie to będzie jedynym centrem z krwi i kości, bo Bartka Rainkę musimy postrzegać w kategoriach Stretch Four (6 trójek w LW7). Zadaniem Krzyśka będzie zdobyć jak najwięcej zbiórek, a jak się uda to nawet wszystkie. Ekipa obwodowa będzie musiała dać z siebie wszystko, żeby nie powtórzyła się sytuacja sprzed sezonu, kiedy to po mimo bilansu 1-5, większość z tych spotkań była do wyrwania w końcówce. Skład musi potraktować ten sezon jako nowy start.

4-krotni mistrzowie Ligi Wiatrów będą musieli radzić sobie bez Rafała Mikity, musiał on zrezygnować z powodu urazu pleców. W zamian Tajfun otrzymał wybory 4 i 11. Na początku trener Mateusz zdecydował się na zawodnika, który co prawda tylko przez jedno spotkanie, ale przywdziewał już pomarańczową koszulkę w czasie pierwszego ich mistrzostwa. Marcin Iwaniuk był rokowany na nie dalej jak top5 draftu, a wszystko przez jego umiejętności rzutowe połączone z dobrymi warunkami fizycznymi na pozycje 4-5. Wspierać go będzie inny świetnie skautowany snajper Szymon Petruczynik, z tym, że tu bardziej mowa o obwodzie. Ich ułożone nadgarstki powinny zastąpić, a nawet przebić zdobyczne punktowe Mikity. Pod koszem zostaje Emil Fronczyk, tak więc mocna deska będzie zapewniona. Również Nikos Lazaridis przedłużył swój kontrakt, więc twarda obrona najlepszych zawodników rywali nie powinna stanowić problemu. No i jest Kamil Nagawski aka Rookie of the Year, więc tempo szybkiego ataku znowu będzie stało na wysokim poziomie.

Huragan vs Tajfun – godzina 20:30

Od Lokalnych odszedł najlepszy gracz, który dostarczał prawie 20 punktów i 8 przechwytów na mecz – Maciek Jaworski. Trener Marcin na drafcie próbował wyłowić jakąś inną gwiazdę, która weszłaby w buty Maćka i poprowadziła Halny z powrotem do Finału. Z dziewiątką zdecydował się na Patryka Milewskiego – skrzydłowego dobrze radzącego sobie na koźle i lubiącego grać na kontakcie. Prawdopodobnie w obronie nie wyciągnie aż tylu piłek co Jaworski, bo był to ewenement na skalę koszykówki LW, ale i tak powinien pomóc broniąc większych rywali 1 na 1. Drugi wybór padł na Bartka Wigurę – na drafcie nazwanego Grady Matter wersja light bądź też 2.0. Bartek rzeczywiście ma podobne boiskowe odruchy, a do tego pokazał, że słowo obrona wcale nie jest mu obce. Halny posiadł chyba najbardziej wyrównaną drużynę w LW. Każdy ma jakieś zalety, które będą do maksimum wykorzystywane przez system gry trenera Marcina. Jeśli tylko strzelcy nie będą zawodzić, zespół może zajść daleko.

Pierwszym sprawdzianem dla zbilansowanego Halnego będzie Sztorm. Drużyna prowadzona przez trzeciego ostatnio w głosowaniu na MVP Jamila Ramireza została wzmocniona przez siódmy pick – Michała Stokowskiego. Technicznie dobrze wyszkolony skrzydłowy, który akurat u Niebieskich może nawet sytuacyjnie grać jako center, miał drugi najlepszy wynik na testach sprawnościowych. Dobrze radzi sobie z kozłowaniem, rzut też ma nienajgorszy, wydawać by się mogło, że będzie mógł dublować pozycje Jamila. Sztorm wybrał również Ignacego Adamczyka, czyli wczesnego kandydata na największy przechwyt draftu. 17 z kolei wybór notował w Lidze Amerykańskiej 24,5 punktów na skuteczności 42%, 11,5 zbiórki oraz 2,8 przechwytu. Zakładając, że loty z LA zawsze lekko się obniżą po przejściu na starszych przeciwników, będzie to idealna druga/trzecia opcja w ataku. A kto wie, może się mylę i Ignacy wybije się jako król strzelców Sztormu. Tak czy siak, po latach przegrywanych półfinałów, czas w końcu przebić się przez mur i dojść do wielkiego Finału, bo jak się już tam jest, wszystko się może zdarzyć.

Halny vs Sztorm – godzina 20:30