Rozkład jazdy - druga kolejka LW8

Cyklon vs Tsunami – 19:00

Co prawda, jeśli weźmiemy pod uwagę zbyt mało danych, statystyka potrafi kłamać, ale faktem jest to, że naprzeciwko siebie staną dwie najlepiej przechwytujące drużyny patrząc na dorobek całej organizacji. Cyklon zrobił ich 16 w spotkaniu z Tornado, a Tsunami zachwyca ze średnią 15,7 na przestrzeni 50 meczów. Rozgrywający obu ekip, lepiej niech uważają gdzie kozłują. Inny ciekawy fakt: Cyklon posiada najlepszy odsetek All-time, czyli wiadome 1,000, a Tsunami jako jedyne w LW przekroczyło barierę 30 zwycięstw, więc można powiedzieć, że to dwie drużyny ze szczytu. Gdy popatrzymy na indywidualności, znajdziemy po stronie Cyloku zagadkę w postaci Adriana Leszczyńskiego – znowu zagra tak, żeby wypełnić każdą rubrykę statystyczną więcej niż raz czy wróci tryb bestii i nie wiadomo będzie kiedy licznik punktowy się zatrzyma. Jest też Bartosz Kitliński, który na deskach powalczy z Sebastianem Mikołajczykiem, czyli pojedynek obecnie czwartego i piątego najlepiej zbierającego ligi. Może zaskoczyć Michał Hedley, który pomimo 5 oddanych rzutów w meczu z Tornado był drugą strzelbą Cyklonu. Zobaczymy też jak daleko zajdzie postęp Artura Brauna. Tsunami dysponuje Erykiem Wyszyńskim, któremu brakuje jednej asysty, aby mieć ich okrągłe 100, ale na pewno na tej jednej nie poprzestanie. Zatrzymać penetracje Czerwonych oraz dokładać oczka pod koszem rywala – to zadanie dwóch drugoroczniaków Kacpra Leśnikowskiego i debiutującego w tych rozgrywkach Phillipa Fischera. Kto wygra – zobaczymy, ale pewne jest to, że albo trener Samir albo trener Mateusz odnotują swoją drugą wygraną jako head coach.

Halny vs Tajfun – 19:00

Rewanż za Finał czwartego wiosennego sezonu 2013. Co prawda jedynymi osobami, które pamiętają to wydarzenie są Jakub Pendrakowski i Bartosz Łukiewicz, ale duchy tego jednopunktowego zwycięstwa Pomarańczowych na pewno będą wisieć nad parkietem. Pendrak tym razem będzie musiał zmierzyć się z postrachem wjazdów pod kosz Emilem Fronczykiem, który przetestuje jego 88% skuteczność z pierwszego spotkania sezonu. Sprawdzimy też na ile trafne będą cyferki, mówiące, że te dwie ekipy to odpowiednio druga i czwarta siła całego LW w kategorii bycia skutecznym zza łuku. Podejrzewam, że głównie Janek Szymański wraz z Szymonem Petruczynikiem będą chcieli nieco podśrubować tę opinię. Pytanie tylko na kogo zostaną wypuszczeni Marcin Korcz i Nikos Lazaridis, czyli ścisła czołówka obrońców obwodowych obecnego sezonu i nie tylko. Kamil Nagawski może mieć podejrzenia, że padnie właśnie na niego, w końcu to lider punktowy swojej drużyny i aktualny Rookie of the Year. Po drugiej stronie dobre krycie przyda się na Marcinie Pruszczyku, który tym razem może przejąć pałeczkę punktową, którą zostawił po sobie Maciek Jaworski.

Huragan vs Tornado – 20:30

Ktoś z tej pary na pewno zostanie bez zwycięstwa po drugiej serii spotkań. Ten pojedynek zapowiada się na największą niespodziankę kolejki, ponieważ mamy dwie duże niewiadome. Pierwsza z nich to postawa Tornado – czy pierwsze spotkanie było tylko wypadkiem przy pracy lub efektem niezgrania zawodników. Na pewno możemy wypatrywać dobrej formy Krzyśka Ćwika, a do niego powinni dołączyć się kolejno Kacper Mościcki, który teraz dostanie więcej oddechu i miejsca na swoją grę, Aleksander Balabanov, jeśli tylko poprawi skuteczność i będzie kontynuował dobre dowodzenie drużyną oraz Kacper Kwasiborski ze swoim mistrzowskim doświadczeniem. Z drugiej strony można postawić pytanie – czy, i jeśli tak to na ile, zdrowi będą Mikołaj Ogonowski i Łukasz Jodłowski. Jeśli obaj oscylują w granicy 100%, to Tornado będzie miało nie lada problem, aby wymyślić jak ich zatrzymać. Ale nawet jak znajdą odpowiedź na to duo, szybko będzie trzeba ponowić pytanie w przypadku Grady Mattera, czyli ósmego All-time w trafionych trójkach (27) i czternastego All-time w zdobytych punktach (385). Nie zapominajmy również o wyszkolonych technicznie Big Manach – Bartku Raince i Dominiku Kosińskim oraz o roli wszechstronnego point forwarda Kuby Czajkowskiego.

Monsun vs Sztorm – 20:30

Druga najdłuższa seria zwycięstw spośród wszystkich lig i najdłuższa biorąc pod uwagę tylko LW (czyli 9 z rzędu) zostanie poddana trudnej próbie. Jeśli patrzeć tylko na sezon regularny to ostatnią przegraną Monsun zaliczył właśnie ze Sztormem 9 listopada 2013 roku – 97:72. Teraz nie będzie ani Adriana Leszczyńskiego i Michała Kuratowkiego po jednej stronie ani Pawła Fica, Tomka Daaba i Jędrzeja Adamczyka po drugiej, jednak zauważmy, że Tomek Czerniakowski nie grał w tym meczu z powodu kontuzji. A to właśnie TC9 powinien mieć tutaj dodatkową motywację, ponieważ już po raz szósty zagra on przeciwko swojemu młodszemu bratu Mateuszowi, a Monsuniak ma póki co niekorzystny bilans 2-3. Inną ciekawą statystyką jest to, że obecnie tylko Sztorm ma dostani bilans w meczach bezpośrednich przeciwko Monsunowi (3-4), wszystkie inne ekipy mają ujemy bądź są na remis. Biorąc pod uwagę to oraz fakt, że trener Michał Górny może stać się pierwszym w historii trenerem z 30 zwycięstwami, motywacja Zielonych musi być duża. Zobaczymy jak Jamil Ramirez poradzi sobie z twardą podkoszową obroną Monsunu oraz sprawdzimy czy fenomen pierwszoroczniaków Sztormu był jednorazowym wyskokiem czy będzie stałym trendem.