Wywiad: Paweł Fic

Pamiętacie jeszcze Pawła Fica? Grał kiedyś taki w Lidze Wiatrów, wiecie – drugi All time w punktach, drugi w asystach, trzeci w przechwytach i pierwszy w trójkach. W siódmym sezonie sięgnął po statuetkę MVP sezonu zasadniczego, a wspólnie z Monsunem zdobył swój pierwszy pierścień po perfekcyjnym sezonie 8-0. Teraz, jak większość z Was wie, Paweł siedzi w USA, a my postanowiliśmy zadać mu kilka pytań prosto z Warszawy.

 

Liga Wiatrów: Pawle, na początku chciałbym, abyś rozwiał wszelkie wątpliwości. Wiadomo, że twój wjazd za ocen nie był owiany jakąś specjalna tajemnicą, jednak chodząc po parkietach Ligi Wiatrów, słyszałem już różne plotki na temat tego, co się tam u Ciebie dzieje. Powiedz, z jakiej okazji udałeś się do Stanów oraz gdzie dokładnie i z kim obecnie przebywasz?

 

Paweł Fic: Pojechałem by rozwijać mój język, ale też zdobyć doświadczenie na boisku jak i poza nim. Po prostu znalazłem się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie oraz udało mi się poznać osobę, zajmującą się rekrutacją takich osób jak ja. Jestem w stolicy stanu Alabama – Montgomery. Przebywam tutaj wraz z kilkoma chłopakami z Polski, którzy grają teraz w baseball (Centaury Warszawa).

 

LW: Grałeś i trenowałeś z chłopakami z liceum w Alabamie. Jakie zauważyłeś różnice pomiędzy systemem szkoleniowym polskim a amerykańskim i jak dużo nauczyłeś się pod skrzydłami tamtejszych trenerów?

 

PF: Jedno co mogę powiedzieć na pewno, to wzmocniłem swoją mentalność i odporność psychiczną. Tu nie ma zwrotu „nie mogę” czy „jestem chory”. Na treningi chodzi się z przysłowiową „złamaną ręką czy nogą”. Co do różnić, to w Polsce czy ogólnie w Europie jest dużo gry taktycznej i rozprowadzania piłki, a tutaj może i mniej podań, ale jeżeli jest chociaż cień szansy na wjazd pod kosz czy trochę miejsca na odpalenie trójki – nikt się nie wacha z podjęciem decyzji, co czyni grę o wiele dynamiczniejszą od naszej.

LW: Czy są jakieś elementy, które pasowałby Ci za równo do ligi, w której grałeś jak i naszej Ligi Wiatrów? Może zaangażowanie zawodników, ogólna atmosfera czy też „otoczka” rozgrywek?

 

PF: Zaangażowanie to cecha całych zespołów. Każdy jest inny, ale nikomu nie można odmówić chęci walki i wyrwania piłki z rąk przeciwnika każdym kosztem. Jedyna rzecz, która jednak bije LW na głowę, to kibice. Każdy mecz jest obserwowany przez minimum 50-60 osób. Śledzą każdy twój ruch, gratulują przy ładnej akcji czy też buczą przy osobistych. Jeżeli uda ci się dobrze spisać i wygrać mecz, twoje nazwisko jest w gazetach kolejnego dnia. Nieskromnie powiem, że udało mi się dostąpić tego zaszczytu.

LW: Rozumiem, że nie będzie to Twój dom na zawsze. Kiedy zamierzasz wrócić do Polski i po raz szósty wejść na parkiet Ligi Wiatrów?

 

PF: Kto to wie, a może tak się ułoży, że uda mi się zostać? Na pewno w kraju będę już 24 maja, a na parkiet wracam najszybciej jak to możliwe! Nie zamierzam odpuszczać. Chcę wygrać po raz kolejny nagrodę MVP i mistrzostwo LW, najchętniej z tą samą drużyną, z którą udało mi się je wywalczyć w LW7. A jak się uda, to dodatkowo może też pobiję parę rekordów.

Rozmawiał Rafał Jarkiewicz